wtorek, 27 kwietnia 2010

niedziela, 25 kwietnia 2010

Maratony miejskie

Żeby nie było - jestem osobą, która w życiu ani razu nie przebiegła naokoło wielkiej krakowskiej łąki, czyli Błoń. Zasadniczo uważam, że sport szkodzi zdrowiu, i akceptuję tylko te formy ruchu, które bezpośrednio nie służą samemu ruszaniu się. Czyli na przykład chodzenie po górach, gdzie ruch odbywa się jakby mimochodem, czy jazda na rolkach, kiedy można prowadzić przyjemną konwersację, równocześnie pchając przed sobą wózek z potomkiem (podczas gdy mijają nas całe tabuny biegaczy z językami na wierzchu) albo na przykład taniec. Chociaż podziwiam determinację, kondycję i figurę biegaczy. Taki maraton to wisienka na torcie dla biegacza, nagroda za całoroczne treningi. Obserwowałam dziś taki maraton, falujące morze głów, ludzi podskakujących rytmicznie w oddali i zasuwających przed moimi oczami. Tegoroczny, IX Cracovia Maraton (42,195 km) zgromadził rekordową liczbę 3096 uczestników. Fajne jest uczucie współuczestnictwa w tym, co się wokół nas dzieje. Więc staliśmy sobie i biliśmy brawo przy trasie. Jeszcze nigdy w życiu nie usłyszałam tyle razy "dziękuję" w ciągu jednej godziny, nie mówiąc o machaniu i uśmiechach otrzymanych całkiem za darmo przez wycieńczonych przecież, a obcych zupełnie ludzi. Oczywiście ręce miałam czerwone jak buraki i łokcie też się później odezwały. Ale warto było dla tej wdzięczności. Taka miła odmiana od ustępowania miejsca staruszkom w autobusie.

W gruncie rzeczy zawsze chodzi o to samo. Żeby zejść trochę ze swojego pola i pozwolić tam wejść komuś innemu.

piątek, 23 kwietnia 2010

Post-crossing

Chlebek zaczyna wysyłać kartki pocztowe. O post-crossingu dowiedział się od znajomej i tak od chlebka dowiedziało się kilkoro następnych osób. Idea jest taka: wysyłasz pocztówkę do wylosowanej osoby, a w zamian otrzymujesz pocztówkę od osoby, która wylosowała ciebie - czyli nigdy nie wiesz, skąd nadejdzie niespodzianka!!! Można poinformować nadawcę o tym, jakie pocztówki się lubi i jakie najbardziej chciałoby się dostać. Można poznać nowych ludzi i naprawdę zwiedzać świat!

www.postcrossing.com


poniedziałek, 19 kwietnia 2010

Proces wychowywania ma być procesem uwrażliwienia człowieka na wartości...

... stąd konieczność pokazania wzorca postępowania i przekazania norm etycznych, a także potrzeba uwrażliwienia na potrzeby świata, ludzkości.

Wanda Półtawska, By rodzina była Bogiem silna
-rozważania na kanwie Listu do rodzin Jana Pawła II (1994)

poniedziałek, 12 kwietnia 2010

Bóg, Honor, Ojczyzna

W czasach napoleońskich używano słów "Honor i ojczyzna". Szersza forma jako dewiza Wojska Polskiego została wprowadzona rozkazem w 1943 r., a potwierdzona ustawą dopiero w 1993 r.

Słowa te tak rzadko pojawiają się dzisiaj w wyborach codziennego życia, kiedy trzeba zaczekać na kolejne zielone światło, zamiast przebiegać na czerwonym, kiedy trzeba podejść dziesięć metrów do kosza, żeby wyrzucić papierek, kiedy można by ustąpić miejsca starszym lub chorym w autobusie, kiedy jedziemy na egzotyczne wakacje zamiast pokazać dzieciom, że trzeba złożyć kwiaty pod pomnikiem bohaterów w dniach rocznic narodowych, kiedy przeklinamy na ulicach własnego kraju, a nawet dajemy w ten sposób świadectwo za granicą, kiedy nie szanujemy prawa i jego przedstawicieli, tych najwyższych i tych najniższych, kiedy żądamy tolerancji odmawiając jej innym, kiedy żądamy wolności, ale nie potrafimy być odpowiedzialnymi w wolności, kiedy nie szukamy dobra i nie pracujemy, mając dobro na celu.

Wierzę głęboko, że ci, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 r. ,właśnie tak nie żyli. Ta śmierć uczy nas tak wiele. Każdy z nas czuje w głębi duszy, gdzie zawinił w codzienności. Radykalizm tej ofiary uzmysławia naszą własną letniość, tchórzostwo, słabość. Tam, gdzie był właśnie i Bóg, i Honor, i Ojczyzna.

Umarło serce Polski. Umarł mój Prezydent. Cześć ich pamięci!

czwartek, 8 kwietnia 2010

"Szkodnik miesiąca"

Sekretariat Wspólnoty Pacyfiku przez jakiś czas publikował artykuły pod ciekawym tytułem, właśnie pod tytułem "Szkodnik miesiąca". Marketingu można pozazdrościć!

Lista kilku archiwalnych, jakże przydatnych, tekstów znajduje się tutaj.

Roślinom na Pacyfiku szkodzą nie tylko tarczniki, chrząszcze, karaluchy, muszki czy złośliwe szalone mrówki, ale i wodne hiacynty.

Dużo, dużo jest do zrobienia.

wtorek, 6 kwietnia 2010