niedziela, 28 lutego 2010

Recepta na udany rok, z krytyką

Bierzemy 12 miesięcy!

Oczyszczamy je dokładnie z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku. Rozkrajamy każdy miesiąc na około 30 lub 31 części tak, aby zapasu wystarczyło dokładnie na cały rok. Każdy dzień przyrządzamy osobno: z jednego kawałka pracy, i dwóch kawałków pełnego wiary zapału. Do tego dodajemy trzy duże łyżki nagromadzonego optymizmu, łyżeczkę tolerancji ziarenko ironii i odrobinę taktu. Następnie całą masę polewamy dokładnie dużą ilością miłości. Gotową potrawę przyozdabiamy bukietem uprzejmości i podajemy codziennie z radością, z filiżanką dobrej, orzeźwiającej kawy lub herbatki.

/Ketherina E. Gorthe/

Uwagi:

1. Każdy dzień powinien składać się z 1 części rzetelnej pracy, 1 części zdrowego odpoczynku i 1 części spokojnego snu (hasło II Międzynarodówki ciągle aktualne). Wiara przenika dzień w jego każdej chwili.

2. Jak się gromadzi optymizm? Jak można go mieć mniej lub więcej, albo więcej niż na przykład tolerancji?

3. Taktu trzeba dziś mieć cały kilogram, wobec tej ilości egoizmu, chamstwa, lenistwa, obojętności i pazerności obserwowanej powszechnie i codziennie, często zakamuflowanej pod nazwą poprawności i sukcesu itp. głupot. Chyba, że ta odrobina ma znaczenie metaforyczne jak odrobina wiary, której też odrobina wystarczy, żeby żyć pełnią wiary.

4. Oblać masę miłością... Aby wszystkie dobre rzeczy, które ze mnie wychodzą, miały swoje źródło w miłości. A nie: żeby usprawiedliwiać miłością moją własną miłość, lęk, manipulowanie.

5. Wypadałoby tą potrawę poddać obróbce cieplnej, inaczej pozostanie ciężkostrawną, surową masą.

6. I wreszcie: Jak dla mnie brakuje w tym przepisie czekolady.


Bardziej jednak ufam moim ciasteczkom, niż kiepskim przepisom na lepszy nastrój.

sobota, 27 lutego 2010

Jesteś tym, w co wierzysz

Pewna młoda kobieta przyszła do swojej matki i opowiedziała jej o tym, co się dzieje w jej życiu i jak trudno jej sobie z tym poradzić. Nie wiedziała, co zrobić i zamierzała się poddać. Była zmęczona nieustanną walką. Za każdym razem, gdy udało się rozwiązać jeden problem, pojawiał się następny.

Mama zabrała ją do kuchni. Bez słowa napełniła trzy garnki wodą i postawiła każdy z nich na dużym ogniu. Woda szybko się zagotowała. W pierwszym garnku matka umieściła marchewki, w drugim jajka, a w trzecim zmielone ziarna kawy. Pozwoliła im opaść na dno i gotować się.

Po jakichś dwudziestu minutach matka zgasiła palniki. Wyłowiła marchewki i umieściła je w misce. Wyjęła jaja i ułożyła je w osobnej misce. Potem wylała kawę do kolejnego pojemnika. Odwróciła się do córki i poprosiła: „Powiedz mi, co widzisz?”

„Marchewki, jaja i kawę” – odpowiedziała.

Mama przyprowadziła ją bliżej i poprosiła, aby zbadała każdą rzecz. Córka zauważyła, że marchewki są miękkie. Jajo po wyjęciu ze skorupki okazało się być ugotowanym na twardo. Wąchając kawę, córka uśmiechnęła się, ponieważ można było wyczuć jej mocny aromat. Zapytała: „Co to oznacza, mamo?”

Matka wyjaśniła jej, że każdy z tych surowców zmierzył się z tą samą przeciwnością – wrzącą wodą, ale każdy zareagował inaczej.

Marchewka była na początku silna i twarda. Ale pod wpływem gorącej wody zmiękła i stała się słaba.

Jajko było wcześniej delikatne. Jego cienka zewnętrzna warstwa zabezpieczała płynne wnętrze. Ale pod wpływem wrzątku, jego wnętrze stwardniało.

Jednakże zmielone ziarna kawy były wyjątkowe. Będąc pod wpływem wrzącej wody – zmieniły wodę. „A czym ty jesteś?” – zapytała córkę. „Kiedy przeciwności pukają do twoich drzwi, jak odpowiesz? Jesteś marchewką, jajkiem czy ziarnem kawy?”

Pomyśl: „Kim ja jestem?”

Czy jestem marchewką, która wydaje się silna, ale pod wpływem bólu i przeciwności upadam na duchu, staję się miękka i tracę siły?

Czy jestem jak jajko, które ma uległe serce, ale zmienia je pod wpływem gorąca? Czy mam żywe usposobienie, ale po śmierci, zerwaniu związku, bankructwie czy innym doświadczeniu, nie hardzieję i nie staję się sztywny? Czy moja skorupka wygląda tak samo, ale wewnątrz jestem zgorzkniały, o stwardniałym sercu i ociężałej duszy?

A może jestem jak ziarno kawy? To właściwie ziarno zmienia wrzącą wodę, a więc ten czynnik, który przynosi ból. Kiedy temperatura podnosi się, ona uwalnia zapach i smak.

Jeśli jesteś jak ziarno kawy, kiedy rzeczy idą najgorzej, ty masz się lepiej i zmieniasz sytuację wokół siebie. Czy kiedy ogarniają cię trudności i stają się coraz cięższe do zniesienia, czy potrafisz wznieść się na kolejny poziom? Czy pokonasz tą przeciwność?

Jesteś marchewką, jajkiem czy ziarnem kawy?

Jesteś tym, w co wierzysz.

Więc uwierz w siebie!!!

sobota, 20 lutego 2010

Takie są fakty. Czy to dobrze czy źle? Tego nie wiem. Bo człowiek widzi tylko część.

W pewnej wiosce mieszkał stary człowiek. Mimo że był najbiedniejszy ze wszystkich mieszkańców, jako jedyny posiadał białego konia. Wszyscy mu go zazdrościli. Przychodzili oglądać konia i mówili człowiekowi: "Jakież szczęście cię spotkało, masz takiego pięknego konia!". Stary człowiek wzruszał ramionami i mówił: " Mam białego konia. Ten koń jest piękny. Takie są fakty. Czy to dobrze czy źle? Tego nie wiem".

Pewnego dnia gospodarz zastał pustą stodołę. Koń uciekł. Przychodzili sąsiedzi i mówili: "Co za nieszczęście! Miałeś takiego pięknego konia, a ten koń uciekł!" Stary człowiek wzruszał ramionami i mówił: "Miałem pięknego konia. Ten koń uciekł. Takie są fakty. Czy to dobrze czy żle? Tego nie wiem."

Po pewnym czasie biały koń powrócił i przyprowadził ze sobą całe stado dzikich koni. Mieszkańcy przychodzili podziwiać konie i mówili: "Jakie szczęście cię spotkało! Masz teraz całe stado koni! Jesteś bogatym człowiekiem!" Na to stary człowiek się denerwował i mówił: "Miałem białego konia, który uciekł. Wrócił i przyprowadził ze sobą stado dzikich koni. Takie są fakty. Czy to dobrze czy źle? Tego nie wiem".

Dzikie konie trzeba było ujarzmić. Zajmował się tym jedyny syn gospodarza. Pewnego dnia spadł z konia i stał się kaleką. Przychodzili znajomi i biadali: "Co za nieszczęście! Miałeś takiego pięknego konia, który uczynił cię bogatym, a teraz twój jedyny syn został kaleką!" Na co denerwował się stary człowiek i odpowiadał: "Mam pięknego konia, który kiedyś uciekł. Wrócił i przyprowadził stado dzikich koni. Jeden z tych koni zrzucił mego syna i uczynił go kaleką. Takie są fakty. Czy to dobrze czy źle? Tego nie wiem."

Później w państwie tego człowieka wybuchła wojna. Wszyscy młodzi mężczyźni musieli stawić się w wojsku. Syn starego człowieka człowiek był kaleką i nie mógł iść na wojnę. Sąsiedzi przychodzili smutni i mówili: "Jakież szczęście cię spotkało! Nasi synowie idą na wojnę, a twój - bezpieczny." Człowiek znów wzruszał ramionami i mówił: "Miałem pięknego konia. Ten uciekł, ale wrócił i przyprowadził ze sobą stado dzikich koni. Jeden z tych koni uczynił mego syna kaleką. Wybuchła wojna. Wasi synowie poszli na wojnę. Mój został w domu. Takie są fakty. Czy to dobrze czy źle? Tego nie wiem."

Bo człowiek zawsze widzi tylko część. Bóg widzi całość.

Człowiek jest jak dom o czterech pokojach - jest pokój ciała, pokój umysłu, pokój emocji i pokój ducha.


Mądry człowiek codziennie odwiedza każdy pokój, a przynajmniej każdy przewietrza.

(powiedzenie hinduskie)

czwartek, 18 lutego 2010

500 tysięcy najtrudniejszych lat

Pamiętacie tą ciekawą książkę wielkiego Michała Kobusiewicza? Opisuje on warunki życia, z jakimi borykali się ówcześnie przedstawiciele ludzkości. Dzisiaj jednak okazuje się, że ujarzmianie Europy zajęło im znacznie więcej czasu, niż dotąd przypuszczano.

Od piętnastu lat archeologia prehistoryczna zaskakuje nas nowościami i podważa ustalone dotąd sądy, począwszy od francuskiego stanowiska Vallonet (1 mln), przez hiszpańskie Atapuerca (1994 r.- 1,3 mln lat temu), włoskie Pirro (2007 - 1,2 mln lat temu) i bułgarskie Kozarnika (2008 r. - 1,4 mln lat temu). A oto w Lezignan-la-Cebe w Langwedocji odkryto w kamieniołomie kości zwierząt i wykonane ludzką ręką narzędzia datowane w sposób nieulegający wątpliwości na przynajmniej milion pięścet siedemdziesiąt tysięcy lat temu. Wykopaliska będą prowadzone w nowym sezonie ze zdwojoną siłą, ale ciągle, jak to bywa na prehistorycznych stanowiskach, prace wykonuje się dosłownie centymetr po centymetrze. W czasie pierwszego sezonu o charakterze ratunkowym udało się zdjąć 30 cm warstwy archeologicznej na powierzchni 10 metrów kwadratowych. To niesamowicie żmudna, ale i ekscytująca praca. Wszyscy mamy nadzieję na odkrycie kości naszych własnych, opanowujących środowisko naturalne przodków. Kolejny raz okazuje się, że antropogeneza skrywa przed nami jeszcze wiele faktów.

poniedziałek, 15 lutego 2010

Podmłoda

Żeby było łatwiej: to rozczyn pszenny

(taka zawiesinka, początkowy etap fermentacji ciasta)

  • woda+drożdże+ mąka (w tej kolejności)
  • czasem dodaje się pożywkę dla drożdży (cukier, sole mineralne, preparaty enzymatyczne - czymkolwiek to ostatnie jest)
  • podmłoda sobie ferementuje, aż dojrzeje czyli będzie miała idealne właściwości fizyczne i biologiczne i odpowiednią ilość składników kształtujących smak
  • w tym czasie następuje rozwój mikroflory (głównie komórek drożdżowych), a następnie fermentacja, głównie alkoholowa
  • do dojrzałej podmłody dodaje się resztę składników ciasta, miesi się, pozwala sfermentować itd. itp. aż do wyjęcia pieca

  • znajduje zastosowanie przy produkcji ciast pszennych metodą dwufazową (w której najpierw przygotowujemy półprodukt do produkcji ciasta, a następnie ciasto)
  • przygotowując podmłodę, można zaoszczędzić ilość dodawanych drożdży, a jak się dowiem, co to są straty fermentacyjne, to napiszę, że przy tej metodzie akurat są większe
  • zalecana w przypadku mąki o silnym glutenie i w okresie letnim
  • wielkość podmłody zależy od pory roku (temperatury), jakości mąki i wielkości jednostkowej pieczywa: możemy przygotować małą podmłodę (ze słabej mąki, ma luźną kosystencję, dla małych bochenków), średnią (mąka o średnio silnym glutenie) i silną (z silnej mąki, podmłoda ma gęstą konsystencję, używana do produkcji dużych chlebów)
A wszystko to ma na celu wytworzenie porządanych właściwości ciasta (tzw. reologicznych - o reologii będzie następnym razem), aby gotowy chlebek miał właściwy smak, aromat, porowatość, skórkę i całą resztę.

niedziela, 14 lutego 2010

Uświadom sobie, że jesteś szczęśliwy

Ziemia jako 100-osobowa wioska

Jeżeli dałoby się zmniejszyć Ziemię do rozmiarów wioski, którą zamieszkuje dokładnie stu mieszkańców, zachowując proporcje wszystkich ras, mieszkałoby tam mniej więcej:

57 Azjatów
21 Europejczyków
14 osób z zachodniej półkuli (południowej i północnej)
8 Afrykańczyków
52 kobieta
48 mężczyzn
70 niebiałych
30 białych
70 niechrześcijan
30 chrześcijan
89 heteroseksualistów
11 homoseksualistów
6 osób posiadałoby 59% bogactwa całego świata i wszystkie 6 byłoby ze Stanów Zjednoczonych
80 osób żyłoby poniżej standardu
70 osób nie umiałoby czytać
50 osób cierpiałoby z powodu niedożywienia
1 osoba byłaby bliska śmierci
1 osoba byłaby bliska narodzin
1 (tak, tylko jedna) miałaby wyższe wykształcenie
1 osoba posiadałaby komputer.

Więc:
  • Jeżeli dzisiaj rano wstałeś z łóżka raczej zdrowy niż chory... Masz większe szczęście niż milion ludzi, którzy nie przeżyją tego tygodnia.
  • Jeżeli nigdy nie doświadczyłeś niebezpieczeństw wojny, samotności więzienia, tortur ani głodu, jesteś w lepszym położeniu niż 500 milionów ludzi na świecie.
  • Jeżeli możesz chodzić do kościoła bez strachu, nie obawiając się aresztowania, tortur lub śmierci, jesteś szczęśliwszy niż miliard ludzi na tym świecie.
  • Jeżeli masz dach nad głową, ubranie na grzbiecie, jedzenie w lodówce i masz gdzie spać, jesteś bogatszy niż 75% ludzi.
  • Jeżeli masz pieniądze w banku i trochę drobnych w portfelu, jesteś wśród 8% światowych bogaczy.
  • Jeżeli twoi rodzice żyją i ciągle są małżeństwem... jesteś wyjątkową rzadkością.
Nie narzekaj, ale pracuj nad spełnieniem marzeń.
Wykorzystuj możliwości.

piątek, 12 lutego 2010

Zaufaj sobie

Mam taką jedną świetną książkę. Prezent niespodziewany i niezasłużony. Ponad 100 "ekscytujących" przepisów na mafinki;-), ciasteczka, ciasta (nazwa na wyrost, jak to w kuchni anglosaskiej bywa). Podobno wszystko przetestowane i spróbowane. Świetna tabela przeliczająca jednostki metryczne i imperialne i pożyteczne zależności pomiędzy wagą i objętością różnych sypkich i płynnych produktów. Korzystam z tej książki od dwóch lat i nigdy nie zdarzyło się, że coś się nie udało.

Ale też nigdy nie zrobiłam żadnego z tych smakołyków kropka w kropkę zgodnie z listą składników i sposobem wykonania. Wrodzona przewrotność (moją pierwszą odpowiedzią na każde pytanie z reguły jest "nie")? Chęć odkrycia czegoś nowego? Brak oryginalnych składników (no, bez przesady)? A może po prostu taaalent, twórcza intuicja. Bo wszystko wychodzi! Najdziwniejsze jest to, że ilekroć ulegam pokusie zrobienia czegoś dokładnie według przepisu i bardzo starannie odważam wszystkie produkty... zazwyczaj efekt mnie nie zadowala. Sprawdzam jednak, od czasu do czasu, żeby nie było.

I właśnie robiłam sobie ciasteczka według zmodyfikowanego przeze mnie od pierwszego użycia przepisu. (oryginalnego nie próbowałam nigdy). Ciasteczka te zrobiły swego czasu furorę przy całkiem oficjalnej okazji i rozpływał się nad nimi między innymi przedstawiciel obcego rządu. Więc czemu po dwóch latach święcenia tryumfów nie spróbować odtworzyć pramatkę moich cudnych maślaków? Ano, zrobiłam. Ani się tak dobrze nie ugniatało, ani nie wycinało tak lekko, ani nie piekło, no i gdzie ten smak, nawet nie tamten, bo przecież to niemożliwe i nie taki był cel, ale w ogóle gdzie jakiś dobry smak??? Morał: UFAJ SOBIE.

P.S. Przezornie zrobiłam też ciasteczka według mojej starej, oryginalnej receptury:-). I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

czwartek, 11 lutego 2010

Przyjaciele spełniający marzenia

Chlebek dziś fotografował. Wspaniale jest widzieć, jak spełniają się marzenia. Cudownym przykładem jest KahvaThea, marzenie Mrs TeATime, które zaczęło się realizować jakieś półtora roku temu. Teraz można spokojnie zasiąść przy drewnianych stolikach, zamówić kolumbijską świeżo mieloną kawę lub którąś z przepysznych starannie dobranych herbat, i OBOWIĄZKOWO ciasto truflowe. Można poczytać którąś ze stojących na regale książek. Dobrze jest zostawić na wyższej półce swój ulubiony kubek, który będzie na nas czekał, kiedykolwiek wpadniemy sprawdzić, co się właśnie upiekło. Bezcenna jest rozmowa z samą Wielką Marzycielką, która krąży między kuchnią a stolikami. Można zadzwonić wcześniej i umówić się z nią na kawę. A duch ślimaczka leniwie pełznie po ścianach...

Nigdy, przenigdy, nie wierzcie, gdy mówią Wam, że się nie uda. Nawet, jeśli pieczecie pączki pierwszy raz w życiu, możecie ich upiec pół tysiąca, o! Wielkie gratulacje, kochani!!!

Przyjaciele spełniający marzenia są jedną z największych inspiracji. Towarzyszcie im z poświęceniem, radością i bezinteresownością! Zysk jest niepomiernie większy od tak zwanych kosztów bezpośrednich:-).

Jak może inspirować zwykła herbata

Niczego nieświadoma przygotowuję nam dzisiaj śniadanko i już się cieszę, że coś mnie dzisiaj rozwinie i będę miała o czym pięknym napisać. A tu jak nie uderzy we mnie wielka maksyma chińska wystająca z kubka z herbatą!!! "Ambicją sięgamy nieba, ale nasz los jest cieńszy od papieru". Mocne. Najpierw sprawdziłam grubość tego papieru przywieszonego do torebki z herbacianymi listkami. Cieniutki, fakt, ale jego znaczenie, podobnie jak znaczenie tego kruchego losu, dobitne. Zadziwiające, ile można ludziom uczynić przez tak małą rzecz, jak chińskie wróżby umieszczone przy ekspresowych torebkach herbaty. Ktoś musiał o nas pomyśleć, więcej, temu twórcy zależało na nas. Prawdziwa miłość jest niepozorna w codzienności, ale czuła i wytrwała. Na wszelki wypadek postanawiam dziś szczególnie uważać na drodze.
Wieczorem czekam na kolejny dialog z naszą herbatą. To jest to! "Chleb szczęścia posmarowany jest masłem z obu stron". Ciekawe co to znaczy... Może tekst chce nam powiedzieć, że prawdziwe szczęście jest pełne, daje nam znacznie więcej niż się spodziewaliśmy, i że szczęśliwi nie skupiają się na dziurach w całym, które zawsze są, ale mogą być zupełnie nieistotne? W każdym razie, szczęśliwi, szczęśliwie parzymy dwa kubki z jednej maksymy.

Kiedy należy zmienić pracę

W ramach niehamowania własnego rozwoju, wprowadziłam w czyn podjętą jakiś czas temu decyzję, i… nie uwierzycie, moi Państwo, w czasach jaśnie panującego kryzysu, postanowiłam nie przedłużać umowy w pracy, w której moja osobowość poddawana była manipulacji mającej skłonić mnie do niewolniczej w swoim wymiarze czasowym i finansowym pracy, a mój zapał był systematycznie studzony przez podkreślanie, że jestem pracownikiem w gruncie rzeczy niepotrzebnym, od którego jednak wymaga się pełnej dyspozycyjności dla firmy...

Na szczęscie jako osoba inteligentna, choć moja logika jest często czysto intuicyjna, wyczuwam cały fałsz zaistniałej sytuacji. Najgorsze w takiej sytuacji jest to, że można się poddać i uwierzyć, że się jest do niczego. Więc póki mam głowę na karku i widzę, jaka jest moja jakość pracy, rzetelność, pracowitość, nastawienie i póki moje umiejętności i wartości nie zostały zmarnowane, rezygnuję. Nie dam się oszukać, że słuszne jest inne zachowanie. Życzono mi dziś powodzenia, a ja Wam mówię, powodzenie przyda się Wam! Mnie wystarczy entuzjazm, planowanie i pracowitość.

Korzystając z nadarzającej się okazji, inauguruję Listę powodów, dla których należy rzucić pracę. Lista jest perspektywiczna i może się rozwinąć w miarę przybywania słusznych komentarzy i pomysłów.

Pracę należy rzucić wtedy, gdy:
(nie sprawia satysfakcji, a konkretniej)

• Masz marzenie o swojej idealnej pracy.
• Nie możesz nauczyć się więcej od swojego zwierzchnika lub wiesz więcej od niego.
• Finansowa gratyfikacja jest przejawem czyjejś łaski (jałmużna jest dobrym terminem), a nie zapłatą za wykonywaną pracę.
• Twój entuzjazm jest w sposób całkowicie bezmyślny lub celowo niszczony.
• Praca odbywa się kosztem niedopuszczalnych wyrzeczeń osobistych ( kosztem zdrowia, rodziny, rozwoju osobistego).

cdn.

środa, 10 lutego 2010

Całkiem nowy chlebek

Dzisiaj... Udał mi się eksperymentalny chleb kukurydziany. Uwielbiam świeży, własnoręcznie przygotowany chlebek. I ten był pyszny! Kolejny wspaniały przepis do mojego osobistego dorobku. Ostatnio mam szczęście do eksperymentów – to mój trzeci naprawdę dobry przepis w tym tygodniu. Mmm. Pachnie kajzerkowo!!