Oczyszczamy je dokładnie z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku. Rozkrajamy każdy miesiąc na około 30 lub 31 części tak, aby zapasu wystarczyło dokładnie na cały rok. Każdy dzień przyrządzamy osobno: z jednego kawałka pracy, i dwóch kawałków pełnego wiary zapału. Do tego dodajemy trzy duże łyżki nagromadzonego optymizmu, łyżeczkę tolerancji ziarenko ironii i odrobinę taktu. Następnie całą masę polewamy dokładnie dużą ilością miłości. Gotową potrawę przyozdabiamy bukietem uprzejmości i podajemy codziennie z radością, z filiżanką dobrej, orzeźwiającej kawy lub herbatki.
/Ketherina E. Gorthe/
Uwagi:
1. Każdy dzień powinien składać się z 1 części rzetelnej pracy, 1 części zdrowego odpoczynku i 1 części spokojnego snu (hasło II Międzynarodówki ciągle aktualne). Wiara przenika dzień w jego każdej chwili.
2. Jak się gromadzi optymizm? Jak można go mieć mniej lub więcej, albo więcej niż na przykład tolerancji?
3. Taktu trzeba dziś mieć cały kilogram, wobec tej ilości egoizmu, chamstwa, lenistwa, obojętności i pazerności obserwowanej powszechnie i codziennie, często zakamuflowanej pod nazwą poprawności i sukcesu itp. głupot. Chyba, że ta odrobina ma znaczenie metaforyczne jak odrobina wiary, której też odrobina wystarczy, żeby żyć pełnią wiary.
4. Oblać masę miłością... Aby wszystkie dobre rzeczy, które ze mnie wychodzą, miały swoje źródło w miłości. A nie: żeby usprawiedliwiać miłością moją własną miłość, lęk, manipulowanie.
5. Wypadałoby tą potrawę poddać obróbce cieplnej, inaczej pozostanie ciężkostrawną, surową masą.
6. I wreszcie: Jak dla mnie brakuje w tym przepisie czekolady.
Bardziej jednak ufam moim ciasteczkom, niż kiepskim przepisom na lepszy nastrój.






