W czasach napoleońskich używano słów "Honor i ojczyzna". Szersza forma jako dewiza Wojska Polskiego została wprowadzona rozkazem w 1943 r., a potwierdzona ustawą dopiero w 1993 r.
Słowa te tak rzadko pojawiają się dzisiaj w wyborach codziennego życia, kiedy trzeba zaczekać na kolejne zielone światło, zamiast przebiegać na czerwonym, kiedy trzeba podejść dziesięć metrów do kosza, żeby wyrzucić papierek, kiedy można by ustąpić miejsca starszym lub chorym w autobusie, kiedy jedziemy na egzotyczne wakacje zamiast pokazać dzieciom, że trzeba złożyć kwiaty pod pomnikiem bohaterów w dniach rocznic narodowych, kiedy przeklinamy na ulicach własnego kraju, a nawet dajemy w ten sposób świadectwo za granicą, kiedy nie szanujemy prawa i jego przedstawicieli, tych najwyższych i tych najniższych, kiedy żądamy tolerancji odmawiając jej innym, kiedy żądamy wolności, ale nie potrafimy być odpowiedzialnymi w wolności, kiedy nie szukamy dobra i nie pracujemy, mając dobro na celu.
Wierzę głęboko, że ci, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 r. ,właśnie tak nie żyli. Ta śmierć uczy nas tak wiele. Każdy z nas czuje w głębi duszy, gdzie zawinił w codzienności. Radykalizm tej ofiary uzmysławia naszą własną letniość, tchórzostwo, słabość. Tam, gdzie był właśnie i Bóg, i Honor, i Ojczyzna.
Umarło serce Polski. Umarł mój Prezydent. Cześć ich pamięci!
Słowa te tak rzadko pojawiają się dzisiaj w wyborach codziennego życia, kiedy trzeba zaczekać na kolejne zielone światło, zamiast przebiegać na czerwonym, kiedy trzeba podejść dziesięć metrów do kosza, żeby wyrzucić papierek, kiedy można by ustąpić miejsca starszym lub chorym w autobusie, kiedy jedziemy na egzotyczne wakacje zamiast pokazać dzieciom, że trzeba złożyć kwiaty pod pomnikiem bohaterów w dniach rocznic narodowych, kiedy przeklinamy na ulicach własnego kraju, a nawet dajemy w ten sposób świadectwo za granicą, kiedy nie szanujemy prawa i jego przedstawicieli, tych najwyższych i tych najniższych, kiedy żądamy tolerancji odmawiając jej innym, kiedy żądamy wolności, ale nie potrafimy być odpowiedzialnymi w wolności, kiedy nie szukamy dobra i nie pracujemy, mając dobro na celu.
Wierzę głęboko, że ci, którzy zginęli 10 kwietnia 2010 r. ,właśnie tak nie żyli. Ta śmierć uczy nas tak wiele. Każdy z nas czuje w głębi duszy, gdzie zawinił w codzienności. Radykalizm tej ofiary uzmysławia naszą własną letniość, tchórzostwo, słabość. Tam, gdzie był właśnie i Bóg, i Honor, i Ojczyzna.
Umarło serce Polski. Umarł mój Prezydent. Cześć ich pamięci!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz