środa, 17 listopada 2010

Wakacyjne wspomnienia - marmolada figowa

Dawno to było, będzie ze dwa lata, odkąd przywieźliśmy z Bośni macedońską cudowną marmoladę figową. Smak i konsystencja kubek w kubek jak to, co znajdujemy we wnętrzu suszonej figi. Słodycz, miód, ziarenkowe niespodzianki tylko straszące zjadacza, a tak naprawdę uczące pokory i cierpliwości. Rewelacja, samo słońce. Dobrze chyba, że nie otworzyliśmy jej wcześniej, bo litrowy słój zajął nam jakieś dwa tygodnie (staraliśmy się ograniczać do śniadań). Niechybny to znak, że najwyższy czas na wakacje. Mamy szczęście - zanim to nastąpi, przetrwamy o chorwackiej marmoladzie z róży. O ile otworzymy ją tydzień przed wyjazdem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz