poniedziałek, 1 marca 2010

Poniedziałek. Ruszamy do boju.

Koszty pracy w Polsce. Przykład.

Widzę dziś w parku trzech młodych "ogrodników". Jeden trzyma worek, drugi łopatę, trzeci zgarnia grabkami kupkę liści na tę łopatę. Hm. Kto wstępnie zgarniał liście w kupki? Czy nie robił tego ktoś całkiem czwarty albo i piąty? I czy wszyscy zainteresowani mieli grabki???

Po dziesięciu minutach panowie zaznajamiają się z wyrobami tytoniowymi.


Jakże pasuje tu zdanie o Jerzym Zbaraskim:

"Drudzy młodość za igrzysko sobie poczytają, a on ją ad seria et magna obracał."

Chociaż ta jego młodość miała też i swoją drugą stronę... Ale to już całkiem inna, osobna historia, z osobnym morałem.

I może właśnie o to chodziło w parku, tylko awers był gdzie indziej, niż byłam skłonna go szukać. Pozostaje mi pamiętać i pracować nad zachowaniem równowagi pomiędzy igrzyskiem, zabawą, a dziełem obliczonym na trwanie.

Warto wiedzieć, że awers, czyli ta istotniejsza strona, się nie zmienia. To jest właśnie nasz orzełek. Nominał, wbrew opinii wielu, to tylko rewers, reszka.

[cytat pochodzi z mowy pogrzebowej wygłoszonej w 1631 r. przez Jakuba Sobieskiego, za: W. Dobrowolska, Młodość książąt Zbaraskich, s. 203.]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz